Aryna Sabalenka – białoruska wojowniczka kortów, znana z atomowego serwisu, nadzwyczajnej siły i mentalności sportowego pitbulla. Jej kibice śledzą każdy jej mecz, jej ranking w WTA i… no cóż, życie prywatne również. A to ostatnie w ostatnim czasie budzi szczególne zainteresowanie. Zwłaszcza że pytanie „Kim jest mąż Aryny Sabalenki?” staje się równie popularne, jak zapytanie „Kiedy kolejny mecz?” Czas więc przyjrzeć się bliżej tej tajemniczej postaci.
Miłość na korcie? Niekoniecznie
Wielu fanów sportu automatycznie zakłada, że sportowcy łączą się w pary wyłącznie z innymi sportowcami – najlepiej z tej samej dyscypliny, żeby wiedzieli, co to znaczy mieć zakwasy, przetarte buty i zapas izotoników w lodówce. Jednak przypadek Aryny pokazuje, że serce może zaserwować niespodziankę spoza kortu. Choć przez moment krążyły plotki o jej rzekomych związkach ze współpracownikami z teamu, Aryna wybrała człowieka z zupełnie innej bajki. A dokładnie: z bajki o futbolu.
Konkretnie: chłopak od bramek
Wybrankiem Aryny Sabalenki jest Konstantin Koltsov – były białoruski hokeista, który w swoim czasie potrafił mrozić krew w żyłach przeciwników równie skutecznie, co Aryna w ostatnich rundach turniejów wielkoszlemowych. Grał w NHL, reprezentował Białoruś na międzynarodowej arenie, a po zakończeniu kariery zawodowej zajął się szkoleniem młodych hokeistów. W sumie – sportowiec z krwi i kości, więc jednak nie tak zupełnie z innej planety.
Kiedy pierwszy raz pojawił się u boku Aryny, internet zareagował, jak zwykle – szok, memy, spekulacje i… tysiące wpisów na temat ich różnicy wieku (Koltsov jest starszy od Aryny o kilkanaście lat). Ale czy miłość zna PESEL? Jasne, że nie.
Miłość w cieniu fleszy
Aryna i Konstantin nie są parą, która nałogowo publikuje wspólne selfie z romantycznych kolacji nad cappuccino z pianką w kształcie serduszka. Ich relacja nie ocieka lukrem, ale to wcale nie oznacza, że brakuje jej emocji. Wręcz przeciwnie – od czasu do czasu pojawiają się na czerwonym dywanie sportowych eventów, a na trybunach turniejów można było zauważyć… kolce zazdrości u innych fanek, kiedy Koltsov dopingował swoją ukochaną.
Podobno jest też nieocenionym wsparciem psychicznym. Kiedy Sabalenka zmagała się z presją i krytyką, to właśnie jego obecność i doświadczenie ze świata sportu pomogły jej odzyskać równowagę. Zamiast złotych rad w stylu weź się w garść – konstruktywna rozmowa, cierpliwość i obecność. I choć brzmi to jak coachingowy banał, w zawodowym sporcie to naprawdę robi różnicę.
Czy to już „mąż” oficjalnie?
Tu sprawa się delikatnie komplikuje. Okazuje się bowiem, że choć Aryna i Konstantin są parą od dłuższego czasu i zachowują się jak małżeństwo po 10 latach wspólnego śniadania, to formalności mogą się jeszcze trochę odwlekać. Czy to z powodu napiętego grafiku WTA? Czy może Aryna czeka, aż wygra Wimbledon i wtedy uwieńczy sukces w białej sukni już nie tylko sportowej? Trudno powiedzieć. Ale jedno jest pewne: Sabalenka mąż stał się już frazą wywoławczą w Google.
Dla wszystkich, którzy pragną dowiedzieć się więcej (tak tak – z nazwiskiem, wzrostem i prawdopodobną ulubioną potrawą), polecamy zajrzeć tutaj: sabalenka mąż.
Relacja Aryny i Konstantina to połączenie dwóch światów – dynamicznego tenisa i twardego hokeja. Jedno jest pewne: nudno nie będzie. Czy związek dwóch sportowych charakterów może przetrwać na dłuższą metę? Wszystko wskazuje na to, że tak. Oboje wiedzą, czym jest presja, porażka, kontuzja i sukces – nie brzmi to jak przepis na miłość, ale hej – jak dotąd działa!
Podsumowując: mąż Aryny Sabalenki (albo „prawie mąż”, jeśli ktoś jest fanem ścisłości) to przykład idealnego partnera dla energicznej gwiazdy tenisa. Niewykluczone, że za jakiś czas zobaczymy ich nie tylko na okładkach sportowych gazet, ale również w kronikach ślubnych. A kto wie – może ich dzieci odziedziczą zarówno serwis jak i strzał spod bandy?