Mel Gibson to jeden z tych hollywoodzkich gigantów, którego nie trzeba nikomu przedstawiać – „Zabójcza broń”, „Braveheart”, „Pasja” – można by tak wymieniać bez końca, bo jego filmografia jest jak książka telefoniczna z lat 90.: gruba i pełna kultowych nazwisk. Ale co, jeśli powiemy Ci, że życie aktora poza planem zdjęciowym jest jeszcze bardziej fascynujące? Poznaj dzieci Mela Gibsona i zagłęb się w ich prywatny świat – tak różnorodny, jak fryzury Mela w latach 80.
Dom pełen dzieciaków – naprawdę pełen
Mimo że dla wielu Mel kojarzy się głównie z dużym ekranem, prywatnie może konkurować z rodem Kardashianów w kategorii najliczniejsza rodzina. Mel ma aż dziewięcioro dzieci – nie, to nie literówka – naprawdę dziewięcioro. I co ciekawe, pochodzą z trzech różnych związków. Jeśli Gold Star przyznaje się za nadludzką cierpliwość rodzicielską, to ktoś powinien już dawno wręczyć Melowi Gibsonowi statuetkę.
Najstarszym dzieckiem Gibsona jest Hannah, która przyszła na świat w 1980 roku. To spokojna, zrównoważona dusza, która wybrała zawód artystycznego rzemieślnika i rzadko pojawia się na rodzinnych czerwonych dywanach. Z pierwszego małżeństwa z Robyn Moore (trwającego aż 26 lat!) Mel ma siedmioro dzieci: Hannah oraz sześciu synów – Edwarda, Christiana, Williama, Louisa, Milo i Thomasa.
Znane i mniej znane twarze w mediach
Wbrew hollywoodzkim trendom, większość dzieci Gibsona nie szukała blasku fleszy… prawie. Milo Gibson to jedyny z potomków, który łamie rodzinny trend prywatności i wybrał aktorską ścieżkę kariery. I trzeba przyznać – geny nie poszły na marne! Milo zdążył już zabłysnąć w kilku filmach, a jego rysy twarzy są tak uderzająco podobne do ojca, że trzeba dwa razy spojrzeć, by upewnić się, z którym Gibsonem mamy do czynienia.
Pozostałe dzieci zdecydowanie wybierają życie z dala od fleszy. Prasa spekulowała o ich karierach – od muzyki, przez grafikę komputerową, po działalność charytatywną. Mel Gibson dzieci traktuje bardzo poważnie, dbając o ich prywatność jak o złoto w Fort Knox. Ceni dyskrecję, dlatego wszelkie informacje to raczej wypływy niż celowe występy.
Młody Gibson – nowy rozdział rodzicielstwa
W 2009 roku, świat obiegła wiadomość, że Mel ponownie zostanie ojcem. Tym razem u boku rosyjskiej pianistki Oksany Grigorievej urodziła się córeczka Lucia. To była głośna historia – tabloidy szalały, a każda ich kłótnia była komentowana bardziej niż nowa fryzura Biebera.
Ale to nie koniec. W 2017 roku Gibson został ojcem po raz dziewiąty! Małego Larsa urodziła mu jego obecna partnerka, Rosalind Ross, młodsza o 35 lat scenarzystka i była zawodowa dżokejka (tak, dobrze czytasz – Hollywood potrafi zaskoczyć nawet encyklopedystów absurdu). Choć malec ma dopiero kilka lat, zdjęcia przedstawiające szczęśliwego Mela z bobasem na rękach krążą po sieci i topią najbardziej zlodowaciałe serca.
Tata, reżyser, mentor
Mel Gibson, dzieci i kamery to trzy rzeczy, które rzadko można zobaczyć w tym samym kadrze. Aktor, choć znany z barwnego życia, konsekwentnie unika wciągania rodziny w medialny szum. Jako ojciec jest wymagający, ale wspierający – szczególnie zauważalne jest to w relacji z Milo, którego aktorską karierę Mel nie tylko wspiera, ale też delikatnie podprowadza pod ciekawe projekty.
Choć sam Mel wielokrotnie zmagał się z kryzysami – zarówno zawodowymi, jak i osobistymi – to ojcostwo zawsze pozostawało jedną z tych stałych ról, których nigdy nie rzucił. W licznych wywiadach podkreśla, że dzieci są dla niego źródłem siły i inspiracji, nawet wtedy, gdy doprowadzają go do szaleństwa… czyli dwa razy dziennie, jak przyznaje z humorem.
Mel Gibson dzieci trzymaę raczej z dala od show-biznesowego kotła, ale jedno jest pewne – niezależnie od tego, czy są scenarzystami, jubilerami czy aktorami, gen Gibsona wyraźnie daje się we znaki: talent, charyzma i poczucie humoru ciągną się w tej rodzinie jak tasiemcowy serial na Netfliksie.
Choć Mel Gibson to postać niezwykle kontrowersyjna i skomplikowana, w roli ojca zdaje się sprawdzać nad podziw dobrze. Każde z jego dzieci wybiera własną ścieżkę, a sam aktor pozostaje ich największym kibicem, niezależnie czy chodzi o filmową premierę, koncert jazzowy czy pierwsze kroki w przedszkolu. W czasach, gdy życie celebrytów dostępne jest na klik, Gibson przypomina, że prywatność w Hollywood to rzadki, ale ceniony skarb. Jedno jest pewne – w rodzinie Gibsonów nudy nie ma.
Zobacz też: https://ck-mag.pl/ozzy-osbourne-liczba-dzieci-i-relacje-rodzinne-muzyka/